Faza księżyca
Newsletter
NOWOŚĆ!


cytat8.png

“Ćwiczcie, a wszystko przyjdzie samo” - wspomnienia - (część 2)


Guruji Jois wypowiada się nt. praktyki jogi:


 


“Pewnego dnia w trakcie mojej pierwszej podróży do Mysore, Guruji stwierdził, iż ćwiczę zbyt wolno. “Dlaczego ćwiczysz tak wolno!”. Komentarz odczułam jak osobisty atak. Złapałam moją matę, wbiegłam po schodach na górę i szlochałam przez kilka następnych minut, aż ktoś przyszedł i powiedział  mi, że Guruji pragnie mnie widzieć. Tonęłam we łzach przez jeszcze przez kilka minut, ale wreszcie udało mi się uspokoić na tyle, aby zejść na dół, gdzie Guruji już na mnie czekał. Podszedł bardzo blisko mnie i zapytał: “Czemu płaczesz?”. Odparłam, że pomyślałam sobie, iż jest dla mnie niedobry. Odparł: “Nick, ty płaczesz, ja płaczę. Ty się cieszysz, ja się cieszę”. Byłam tak poruszona, że znowu zaczęłam płakać - tym razem z radości. Zabrał mnie do swojego pokoju ćwiczeń, usiadł na stołku, posadził mnie na podłodze obok siebie, położył dłonie na mojej głowie i trzymał je tak przez dłuższy czas. Codziennie po zakończeniu mojej praktyki kładł mi dłonie na głowie w ten właśnie sposób. Nigdy nie zapomnę shakti (energii) jaką od niego otrzymywałam.

autor: Nicki Doane


 


“Dlaczego ćwiczymy stanie na barkach przed staniem na głowie?”, zapytał ktoś kiedyś. Wyraźnie poirytowany Guruji odpowiedział: “Hej! Nie czytałeś mojej książki Yoga Mala?”. Kiedy jednak pytaliśmy go o subtelne aspekty jogi, Guruji angażował się i z błyskiem w oku recytował sutry, sloka i shastra (nauki duchowe) . Gdy oczywiste było, że nie w pełni zrozumiałem jego odpowiedź na jakieś pytanie, pochylał się do przodu z troską i mówił: “Ty nie rozumiesz”, po czym cierpliwie od nowa naświetlał całą kwestię. Potrafił oddzielić wszystkie warstwy twojego jestestwa i przeniknąć do samego wnętrza. “Każdego można złamać, trzeba tylko zastosować odpowiednią pozycję”, śmiał się. I faktycznie łamał nas - naszą ambicję, naszą rozdymaną dumę, nasze lenistwo i samozadowolenie - czytając z naszych serc jak z otwartej księgi. Znał ograniczenia naszego ciała fizycznego i zachęcał nas, aby wejrzeć w siebie głębiej, słowami: “Joga jest wewnętrzną praktyką. Reszta to tylko cyrk”. Echo jego żywota wciąż wybrzmiewa za sprawą żyjących członków jego rodziny i uczniów, utrwalających naukę, której poświęcił się tak całkowicie.

autor: BHAVANI MAKI

Praktyka Asztanga Vinyasa Jogi:


 


Podróż do Mysore, aby oddać hołd życiu Pattabhiego Joisa była niepodobna do którejkolwiek z poprzednich wizyt. Shala (sala do ćwiczeń) była zamknięta dla praktykujących; zamiast tego znajdowały się w niej jedynie jego fotel, jego fotografia i girlandy z kwiatów. Fale emocji napłynęły do mnie, uklękłam i przyjęłam w siebie wszystko to, czego ten wspaniały człowiek mnie nauczył. Dzielenie się tym wszystkim, czego dzięki niemu doświadczaliśmy wspólnie z innymi uczniami z całego świata, podniosło mnie na duchu. Odczuwałam miłość i smutek, patrząc na pięknych członków jego rodziny - Saraswati, Manju, Sharatha, Shtuthi, Sharmilę - którzy zawsze byli mu tak oddani.

Tak wielu z nas będzie brakować naszego Guruji, z jego promiennym uśmiechem i jasnym obliczem. Zawsze, gdy doznawaliśmy błogosławieństwa bycia w jego obecności, przenosił nas na wyższy poziom. Wiem, że kiedy mówię, iż czas spędzony z nim zaliczyć mogę do najlepszych chwil mojego życia, mówię to w imieniu wielu osób.

Zostawił mi tak wiele wspomnień. Zawsze sprawiał, że my wszyscy - jego uczniowie - czuliśmy wielkie uznanie z jego strony, zarówno kiedy nas łajał, jak i kiedy nazywał nas pieszczotliwie. Jego oddanie dla nauczania i zachowania linii Asztanga Jogi było zawsze obecne.

Wciąż mam w pamięci jak żywe jego słowa: “Bez jogi, jaki sens?” albo “Z jogą możliwe jest wszystko”.  Słowa jego mądrości, proste a zarazem głębokie. Stworzył rodzinę niepowtarzalnych ludzi, których łączyła nasza wspólna miłość do niego i nasza wspólna miłość do praktyki. Najważniejszą rzeczą, jakiej pragnęlibyśmy od jego uczniów, to by kontynuowali praktykę jogi i zachowali system, któremu poświęcił on swoje życie, system Asztanga Jogi.

Hołd dla Guruji Joisa:


autor: John Smith
Codziennie Guruji siadał i odpowiadał na pytania swoich uczniów. Pewnego popołudnia, miałam wtedy 22 lata, zapytałam go drżącym głosem: “Guruji kiedy odnajdę ten wewnętrzny spokój, o którym mówią, że przychodzi wraz z praktyką jogi. I skąd się on bierze?”.

Odpowiedział: “Musisz ćwiczyć wiele lat, wtedy shanti (spokój) przyjdzie… nie ma problemu”. Przypominam sobie głębię i wspaniałość obecności Guruji, kiedy odpowiadał na moje pytanie.

Sześć podroży do Mysore później, prawie 10 lat po rozpoczęciu mojej podróży w świat Asztanga Jogi, znajdowałam się w sali dziesięciokrotnie większej od jego starej shali, w której prawie 300 osób rywalizowało między sobą, aby zająć miejsce blisko stóp Guruji. “Guruji, podczas mojej pierwszej podróży do Mysore zapytałam ciebie, jak mogę odnaleźć wewnętrzny spokój. Twoja odpowiedź zainspirowała mnie i natchnęła wiarą w praktykę”. I dodałam: “Teraz nauczam jogi, tak jak ty mnie uczyłeś. Co mogę powiedzieć nowym uczniom, aby otrzymali taki sam podarunek, jaki ty mi dałeś?”

Guruji pochylił się na jedno kolano, aby nawiązać ze mną bliższy kontakt wzrokowy. Uśmiechnął się  i powiedział w swojej cudacznej, łamanej angielszczyźnie: “Powiedz to samo”.

autor: KINO MACGREGOR



tłumaczenie Rafał Gadomski
Yoga Journal, wrzesień 2009